Czy nie oszaleliśmy na punkcie zdrowej diety?

magazynkobiet.pl - fot.pixabay.jpg4  - Czy nie oszaleliśmy na punkcie zdrowej diety?

Wszystko musi być fit, eko, bio, raw, tylko z naturalnych składników, tylko z nieprzetworzonych produktów. Nie może zawierać cukru, soli, a nawet mleka, bo to przecież biała śmierć. Nie może być z niesprawdzonych źródeł lub od niepewnych producentów. Musi być zdrowe, świeże, odpowiednio zbilansowane i proste. Mowa o jedzeniu. Zdrowe odżywianie jest obecnie niezwykle modne, ale czy aby na pewno to tylko moda?

Co za dużo, to niezdrowo

Dla wielu z nas to dziś norma, by zdrowo się odżywiać i przestrzegać powyższych zasad. Niektórzy uczynili zdrowym cały swój sposób funkcjonowania – odpowiednia dieta, ruch, uprawianie sportu i życie w trybie „slow”. Dla takich osób to nie moda, to po prostu styl życia. I wszystko dobrze, jeśli jest to w granicach zdrowego rozsądku, bo co za dużo, to niezdrowo – nawet jeśli chodzi o zdrową żywność. Bowiem od zdrowego trybu życia dzieli nas zaledwie cienka granica od obsesji, a nawet choroby – zwanej ortoreksją.
dieta

W stronę ortoreksji

Na początku wszystko wygląda niegroźnie, wręcz jest godne podziwu. Z diety wyrzucamy całe śmieciowe jedzenie, jakie dotąd spożywaliśmy, pozbywamy się wszystkich niezdrowych przekąsek z naszych domowych zapasów, nie kupujemy już białego pieczywa, zapominamy, co to jest pizza, frytki i inne fast-foody. Nie zaglądamy więcej do cukierni po drożdżówki czy pączki, bo znajdujący się w nich cukier rafinowany, jak i słodycze w ogóle, to przyczyna większości chorób. Potem odrzucamy też gluten, mleko, nabiał, i inne produkty przetworzone.

Fit, eko, bio, raw

Z czasem robi się trudniej, bo samo czytanie etykiet i sprawdzanie składów kupowanej żywności nie wystarcza. Zakupy w sklepie osiedlowym, a nawet w markecie, mogą stać się w końcu niewykonalne, bo nie ma tam produktów spełniających nasze oczekiwania. Zaczynamy więc kupować tylko w sklepach ze zdrową żywnością, jeść produkty jedynie z ekologicznych upraw albo wręcz sami je uprawiać. Również samodzielnie gotujemy i przygotowujemy sobie wszystkie posiłki. Robimy swoje jogurty (jeśli nie odrzuciliśmy po drodze nabiału) albo wytwarzamy własne mleko roślinne (w wersji wegańskiej), hodujemy rzeżuchę i inne zioła na parapecie lub na balkonie, pieczemy swój chleb (jeśli nie zrezygnowaliśmy z glutenu), no i oczywiście pijemy tylko i wyłącznie wodę (źródlaną).

Toksyny, pestycydy, emulgatory

Jeśli jemy mięso i produkty zwierzęce – to tylko jajka od szczęśliwej kury i mięso od szczęśliwie zabitej krowy, a jeśli pozostały w naszej diecie ryby, to tylko te z certyfikowanych hodowli, bo takie dzikie mogłyby nas czymś zatruć np. ołowiem lub rtęcią. Powszechnie wiadomo, że im większa ryba, tym więcej ma w sobie rtęci.

Powoli zaczynamy odczuwać coraz większy lęk przed chemicznymi dodatkami i toksynami: pestycydami, sztucznymi nawozami, słodzikami. Obawiamy się, jak wiele szkód w naszym organizmie wyrządzi spożycie jakiegoś produktu, który w swoim składzie miał choć jedno zabójcze „E”.
magazynkobiet.pl - fot.pixabay.jpg2  - Czy nie oszaleliśmy na punkcie zdrowej diety?

Niezdrowo poza domem

Zaczynamy unikać jedzenia poza domem – najpierw rezygnujemy ze stołowania się na mieście, potem nie jemy już nawet u rodziny (nigdy nie wiadomo, co babcia dodała do zupy i czy nie ugotowała jej czasem na meganiezdrowej kostce rosołowej albo – co gorsza – nie zrobiła jej z zupki w proszku!).

Codzienny detoks i dieta-reżim

Dzień zaczynamy od detoksu, czyli od szklanki ciepłej wody z cytryną. Na śniadanie najzdrowsza na świecie owsianka lub jaglanka. Na drugie – koktajl (koniecznie zielony), a dokładniej pełne mocy smoothie, czyli bomba witaminowa na bazie soku jabłkowego lub pomarańczowego (własnej roboty rzecz jasna): z jarmużu, selera naciowego, awokado, szpinaku… A dla bardziej zaawansowanych – z pokrzywy i z dodatkiem spiruliny lub trawy pszenicznej na bazie wody kokosowej. Obiad, podwieczorek i kolacja, zależnie od preferowanej diety, powinny składać się głównie z surowych warzyw i odrobiny owoców (uwaga na cukier!). I oczywiście nie możemy zapomnieć o tym, by zjadać pięć małych posiłków, w równych, najlepiej 4-godzinnych przerwach.

Superfoods jest super (?)

W naszej kuchni nie może zabraknąć superfoods, tj. nasion chia, które zapewniają nam dawkę kwasów omega-3 i wapnia, a także wszelkich pestek, w tym modnych pestek arbuza, młodego jęczmienia, moringi, siemienia lnianego, karobu, melasy, matchy, komosy, amarantusa, wodorostów, jagód goji, ksylitolu, i wielu innych, równie egzotycznie brzmiących produktów – bo i w większości egzotycznych, przybyłych do nas z daleka… Czy to jest na pewno dla nas dobre i zdrowe?

Brak przyjemności z jedzenia

Taki reżim odbiera w końcu czystą radość z jedzenia. Osoby, które cierpią na schorzenie zwane ortoreksją, zaczynają odczuwać brak przyjemności z posiłków. Odżywanie staje się dla nich po prostu mechaniczną czynnością życiową, a jedynym kryterium posiłków jest ich zbilansowanie i zdrowie. Ortoreksja to trzecie – tuż obok tych najbardziej znanych: anoreksji i bulimii – zaburzenie odżywiania. Osoba chora nadmiernie koncentruje się nie tyle na ilości pożywienia, ile na jego jakości. Odrzuca kolejne produkty, bo uznaje je za szkodliwe dla swojego zdrowia.
magazynkobiet.pl - fot.pixabay.jpg11 - Czy nie oszaleliśmy na punkcie zdrowej diety?

Jesteśmy tym, co jemy

Co ciekawe, dietetycy zakładają, że jedynie 1 procent naszego społeczeństwa cierpi na celiakię (nietolerancję glutenu). Mimo to o wiele więcej osób unika glutenu z powodów „zdrowotnych”. „Bezglutenowa”, „wegańska”, „ekologiczna” – to coraz częstsze rodzaje diet pojawiających się wśród naszych znajomych, z którymi coraz trudniej umówić się na wspólny posiłek na mieście lub zaprosić ich do siebie na kolację czy obiad…

Może więc, zamiast popadać w skrajności i szukać wciąż diety-cud, która nie istnieje, lepiej spojrzeć szerzej na swoje życie. Nie tylko na to, co jemy, ale i na to, jak i z kim jemy. Oczywiście „jesteśmy tym, co jemy”, ale kluczem do zdrowia zawsze było jedzenie zróżnicowanych posiłków, ruch na świeżym powietrzu i odpowiednia ilość snu. Spróbujmy pojeździć na rowerze, pójść na spacer albo popływać na basenie i porządnie się wyspać, a na zakupy wpaść do osiedlowego warzywniaka, gdzie na pewno znajdziemy całe mnóstwo zdrowej i smacznej żywności.

Autor: Magdalena Raczek

Czy nie oszaleliśmy na punkcie zdrowej diety?
5 (100%) 2 votes

Polacane:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *