Mój czas – Klaudia Szczęsna–Rzepecka

magazynkobiet.pl - SuperDry 4 1050x701 - Mój czas - Klaudia Szczęsna–Rzepecka

Pojawiła się nagle. Pokazała rozstępy, brzuch daleki od ideału i dobę, która bywa z gumy. Zapaliła tysiące Polek, które patrząc na dziewczynę z Sosnowca, mówiły: ja nie dam rady? Wspólnie uczyły się, że chcieć to móc. Życiowa forma jest w zasięgu, przekonuje Klaudia Szczęsna–Rzepecka. Jedna z najjaśniej świecących gwiazd internetu ma pewność, że bariery są po to, by je łamać.

Łamiesz kolejne granice?

Obserwując i kibicując Darkowi (mąż) podczas kolejnych zawodów, zauważyłam „zwykłych” ludzi, którzy pokonywali morderczy dystans. Pomyślałam, że chcę spróbować. Największe wrażenie i chyba taką obietnicę wywarli na mnie zawodnicy, którzy przez godzinę płynęli w otwartym morzu. To było przerażające, a jednocześnie potrzebowałam przełamać ten lęk w sobie.
magazynkobiet.pl - klaudia ogi - Mój czas - Klaudia Szczęsna–Rzepecka

W życiu taran?

Tak. Od dziecka byłam sportowa, zafascynowana tańcem. Wraz z koleżanką tworzyłyśmy trudne układy i robiłyśmy prawdziwy show. Rodzice również byli aktywni – góry, rower, basen. Kartę pływacką zdałam jako 7-latka.

Wtedy narodziła się Crossfitmama?

W tych narodzinach pomógł Darek, mój obecny mąż. Zadecydował przypadek, trafiłam do niego namawiana przez znajomych, którzy wspominali, że fajny trener, który robi makabryczny zajazd. Tego mi było trzeba! Zauważył, że nadaję się do crossfitu z wzajemnością.

Gwiazda internetu?

Po trzeciej ciąży wracałam do formy przez crossfit. Nie jestem gwiazdą, jedyne co zrobiłam, to zainspirowałam dziewczyny w podobnej sytuacji. Z małymi dziećmi, pracą i domem. Oddźwięk był mocny, sporo ciepłych słów, że to, co robię, pomaga. Zdawałam sobie sprawę, że pokazując słabości, narażam się na konfrontację. Na szczęście nigdy nie planowałam stać się instagramowym ideałem. Jestem sobą, dziewczyną z Sosnowca, dla której tlenem jest sport.

Nie bałaś się tego „co ludzie powiedzą”?

Teraz mam dystans, jednak wymagał on pracy. Nikt z nas nie pozostaje obojętny na krytykę, szczególnie jeśli jest niezasłużona. Pamiętam, że szykując się do zawodów sylwetkowych, zderzałam się z komentarzami, że wyglądam jak chłop. Wtedy przedstawiałam się imieniem Klaudiusz (śmiech).
magazynkobiet.pl - MG 1468 127 - Mój czas - Klaudia Szczęsna–Rzepecka

Pewna siebie?

Mająca poczucie własnej wartości i ciągły pęd do rozwoju. Takiej lokomotywie hejt nie przeszkodzi (śmiech)!

Crossfitmama stała się przełomem?

Wracając do sylwetki, którą dzieliłam się w internecie, zrobiłam najlepszą formę w życiu. Zaczęłam pracę trenera, prowadząc kobiety, które chętnie angażowały się w treningi skrojone na ich miarę.

Wtedy nagle znikasz!

Nie, jedynie zmieniłam nazwę. Okazało się, że nie mam prawa wykorzystywać słowa crossfit – jest zastrzeżony dla formuły stworzonej przez Reeboka. Zagrożono mi karą, więc postanowiłam, że pozostanę przy własnej marce, tej z imienia i nazwiska. Kontynuacja wyszła na dobre.

Marka sama w sobie?

Odrobinę rozpoznawalna. Mam 54 tysięcy lajków.

Druga Chodakowska?

Obraliśmy z Darkiem inną drogę. Jedyne zakusy to jej eventy, ale czy chciałabym mieć milion polubień? Nie wiem. Kiedyś myślałam, że to fajne. Popularność spełniająca marzenia. Potem szybko dorosłam (śmiech). Nie wariuję, szukając lajków. Rozumiem jednak, że ich ilość pozwala na korzystne współprace zawodowe. Baza pozwala, że nie rzucam się na każdą propozycję.
magazynkobiet.pl - zawody - Mój czas - Klaudia Szczęsna–Rzepecka

Internet przekłada się na rzeczywistość?

W tym, co robię, jestem prawdziwa. Nie opowiadam, że jest łatwo, a ja – odpicowana lala pławię się w luksusie, najlepszej formie, pełnym makijażu i z dziubkiem w tle. Na tyle nie dbam o zdjęcia, że zdarza się, iż ludzie, którzy spotykają mnie na żywo, ze zdziwieniem mówią, że jestem ładniejsza niż na zdjęciach.

Miejsce na macierzyństwo jest?

Przy triathlonie jest trudniej, ale się da. Jeden z treningów robię, gdy dzieci są w szkole i w przedszkolu. Drugi wyszarpuję ze szponów dnia (śmiech). Dzieci cisną z nami, sport stał się ich życiem, a te wariackie papiery codziennością.

Po co był ci sylwetkowy szał?

Kolejne granice. Przekonałam się, że sporty sylwetkowe nie mają nic wspólnego ze zdrowiem. Restrykcyjna dieta, uboga i monotonna powoduje, że można popsuć sobie hormony. Jesteś na stałej redukcji, a psychika szaleje. Po zawodach rzuciłam się na żarcie. Miałam obsesję myślenia o jedzeniu.

Warto się katować?

Jako trener uważałam, że pewne doświadczenia są konieczne. Kształtowanie sylwetki znałam w teorii, chciałam w praktyce uzupełnić wiedzę. Crossfit pokazał, że mam do tego predyspozycje. Kostkę na brzuchu zrobiłam jakby od niechcenia. Na czysto przebiłam się do finału Mistrzostw Polski. Po 4 miesiącach pracy pokonałam dziewczyny, które zajmują się tym od dawna. Za drugim razem było gorzej. Organizm nie pozbywał się wody, jak za pierwszym razem, więc była walka z samą sobą.

Scena jest pełna chemii?

Nie czarujmy się, ludzie przyznają, że biorą. Wpadasz trochę w wyścig naukowców (śmiech). Myślę, że gdybym teraz podjęła kolejną próbę, udałaby się jedynie w bikini. Tu sterydów jest mniej. W fitness i w kulturystyce byłabym bez szans.
Klaudia Szczęsna–Rzepecka

Po co to kobietom?

Przekonałam się, co jestem w stanie zrobić z ciałem. Na funpage’u pokazałam, na ile można kształtować się na czysto. Znam dziewczyny, które przez pół roku nie miały okresu. Zaburzenia hormonalne są destrukcją. Często nie da się ich cofnąć. Klamka zapada i nie jest to warte chwili sławy.

Mistrzyni planowania?

Mama i żona z kalendarzem. Teraz przyszedł mój czas na triatlon. Nie zapominam, że dzieci są małe, więc na wyzwania przyjdzie pora. Na pełny dystans jeszcze nie jestem gotowa.

Światło reflektorów wskazuje drogę?

Nie przesadzaj (śmiech)! Popularność jest miła, spotykam się często z objawami wielkiej sympatii. Cieszę się, że mój upór i brak granic stają się motywacją dla innych dziewczyn. Treningi, na które ludzie przyjeżdżają specjalnie dla nas, powodują, że mam ochotę góry przenosić. Najlepszy kopniak, bo przecież jestem człowiekiem. Lubię czekoladę, mam rozczochrane włosy i wcale nie chce mi się chcieć. Jednak to mija, wstaję i idę po marzenia. Może to truizm, ale faktycznie tylko niebo jest limitem. Reszta tkwi w naszych głowach. Tego chcę nauczyć moje dzieci.

Mój czas – Klaudia Szczęsna–Rzepecka
5 (100%) 1 vote

Polecane:

Polacane:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *