Esencja ruchu

Anna Steller

Nie zabawia i nie czaruje tym, co robi. Radykalnie dociera do esencji ruchu, bo tylko w ten sposób wydobywają się emocje. Niczym barwny ptak porusza umysły, pozwalając wyobraźni pracować na najwyższych obrotach. W sztuce najważniejsze jest poszukiwanie, przekonuje Anna Steller, trójmiejska tancerka, choreograf i performerka.

Życie tańcem pisane?

Całkowicie. Jako nastolatka poszukiwałam zajęć dla siebie. Zbiegło się to z formowaniem Teatru Dada von Bzdulow w Pałacu Młodzieży w Gdańsku. Leszek Bzdyl prowadził otwarte lekcje, na które każdy mógł przyjść. Czar zadziałał.

Świat MTV nie kusił?

Nie odnalazłabym się w wysokobudżetowych teledyskach gwiazd. To, co robię to raczej instynktowne poruszanie, działania cielesne, wprowadzanie emocjonalnego ciała w ruch. Pragnęłam więcej, niż tworzenie tańca i choreografii. Wyszukuję skomplikowane tematy, za pomocą których próbuję to moje ciało poruszyć. Eksploruję własne możliwości, często w radykalny sposób, po to, by dojść do esencji ruchu, do sedna sprawy, nad którą aktualnie pracuję.
magazynkobiet.pl - fot. Michał Andrysiak 682x1024 - Esencja ruchu

Tancerka czy performerka?

Nie ma klarownego podziału. Istotą jest poczucie, aby nie tylko odtwarzać ruch, ale i być z tym ruchem zespolonym. Być tu i teraz, reagować na upływający czas i być uważnym w przestrzeni, w jakiej się jest – to dobra droga, żeby określić siebie jako performera.

Dada von Bzdulow nie szufladkuje?

Mamy otwarty związek. Pracuję na zasadzie projektowej. Moje ścieżki pełne są inspirujących spotkań. Daisuke Yoshimoto – tancerz butoh z Japonii, Krzysztof „Leon” Dziemaszkiewicz – performer z Sopotu, mieszkający aktualnie w Berlinie. Od ponad 10 lat pracuję z Magdą Jędrą, z którą tworzymy kolektyw „Good Girl Killer”. To, co robimy, jest bardzo odmienne od języka, którym posługujemy się w teatrze Dada.

Kogo zabierasz do swojego świata?

Publiczność, która nie oczekuje, że będę ją zabawiać i czarować tym, co robię. Performance to szczerość, która pozwala oddać widzowi cząstkę siebie.

Łatwo zrozumieć te emocje?

Tak. Widz nie potrzebuje wyjaśnień i podpowiedzi. To jest częsta pułapka, w którą wpadają reżyserzy czy choreografowie, którzy chcą wszystko podać na tacy. Ważne jest, by przyjść z otwartym umysłem, nie oczekiwać i nie oceniać od razu. Ja, jako widz często odczuwam pewne emocje związane z odbiorem sztuki dopiero kilka dni po jej obejrzeniu. Wracają do mnie obrazy, dźwięki. Czasem nie wiem, co znaczą, ale odciskają na mnie piętno, wibrują w głowie…
magazynkobiet.pl - fot. Kazimierz Rolbiecki.  Strefa Zagrożenia  1024x750 - Esencja ruchu

Ideał tancerki istnieje?

Ideałem niegdyś była dla mnie performerka Marina Abramović. Ograniczenia, jakie niesie ciało tancerza, też mogą stać się jego atutem. Najważniejsza w tańcu jest osobowość. Wspaniale ujęła to nieżyjąca już choreografka Pina Bausch: „Nie jestem tak bardzo zainteresowana tym, jak tancerze się poruszają, ale co ich porusza”.

Międzynarodowa kariera porusza?

Niegdyś mnie kusiła. Cieszę się z tego, jak potoczyła się moja droga artystyczna. 20 lat temu w Polsce nie było tylu możliwości rozwoju, ile jest teraz. Moja kariera nie dzieje się wyłącznie w Polsce. Prezentowałam swoje „Przemieszczenie” na festiwalu sztuki performance w Lipsku. Pokazywałam produkcje w wielu krajach, nawet w Indonezji.

Co za chwilę?

Aktualnie przygotowuję spektakl solowy. W planach mam granie swoich performance’ów oraz spektaklu „Dzisiaj. Wszystko”, który zrealizowaliśmy z teatrem Dada. Wraz z moim chłopakiem dostaliśmy zaproszenie od galerii 1/2 ze Szczecina, aby wypełnić sztuką 2 pokoje w tejże galerii. Na pewno też pojawi się coś niespodziewanego, jak to zwykle u mnie bywa…

Wywiad i tekst: Anka Dudka

Esencja ruchu
Rate this post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *