„Moje życie musi być po coś” – Waris Dirie

Waris Dirie

Waris Dirie to kobieta niezwykła. Urodzona w 1965 roku Somalijka, zasłynęła książką pt. „Kwiat pustyni”, która doczekała się wydań na całym świecie. W sposób odważny i bezpośredni opisała w niej swoje życie oraz los kobiet poddanych okrutnemu rytuałowi obrzezania.

1.

„Zobaczyłam polskie morze i zakochałam się w tym miejscu. To było dwa lata temu. Wynajmuję willę nad samym brzegiem. Przyznaję, zimy są trudne. Często wyjeżdżam po trochę słońca do Afryki. Rozstałam się z ojcem starszego syna. Alleke ma 12 lat, mieszka teraz w Ameryce. Ja z niespełna rocznym Leonem jestem tutaj. Dużo podróżuję, a zaproszenia dostaję z całego świata. Wiele lat byłam ambasadorem przy ONZ. Nadal mówię ludziom, jaką torturą dla kobiety jest obrzezanie. Przeżyłam je, a wtedy, choć byłam taka mała, przyrzekłam sobie, że gdy tylko będę wystarczająco silna, będę z tym walczyć. I robię to każdego dnia”. (wywiad, „Viva!” 2010, Monika Kotowska)

2.

„Jeśli trzymasz w ramionach swoje zdrowe, piękne dziecko, dlaczego w chwilę potem je okaleczasz? Niszczysz tak samo, jakbyś odcięła mu rękę czy nogę. Moja matka zrobiła to, co zrobiła, bo była przekonana, że to dla mnie najlepsze. Taka jest tradycja, kultura, wiara. Choć nie ma w Koranie sentencji, która nakazuje obrzezanie kobiet. Ale ludzie, którzy je praktykują, często nie umieją czytać. Nie czytają też Koranu. Wydaje im się, że Allah tak chce, bo słyszą to od pokoleń. Moja mama modli się pięć razy dziennie. Tymi samymi pięcioma słowami. Poprosiłam ją: ‘Znajdź w świętej księdze ten właśnie wers. Przeczytaj mi go’. Wiesz, co odpowiedziała?: ‘Nie umiem czytać’. ‘To skąd wiesz, że Koran chce obrzezania?’, nie poddawałam się. ‘Bo wszyscy tak mówią’. To jest tragedia. Ten zwyczaj jest głęboko zakorzeniony. Nie krytykuję religii, tylko straszną tradycję. Matka myśli: Jeśli nie obrzezam córki, ona nigdy nie znajdzie męża. I idzie z nią pewnego dnia na skraj wioski. Być może nawet z bolącym sercem. Ale idzie”. (wywiad, „Viva!” 2010, Monika Kotowska)

3.

„Zbulwersuję cię, przyznając, że mam mężczyznę w każdym kraju? (śmiech). To nie powinno nikogo obchodzić. Mnie samą najbardziej obchodzi walka o godność kobiet!”. (wywiad, „Viva!” 2010, Monika Kotowska)

4.

„Nie znam bajki o Kopciuszku i nie interesują mnie te porównania. Ja nie żyję w bajce, nie czytam baśni. Wiem za to, jaką wartość ma życie. Co do pracy modelki, markowych ciuchów i torebek powiem ci, jaką mają dla mnie wartość. Nienawidzę wyrzucać dwóch rzeczy: jedzenia i ubrań. Jeżeli widzę kogoś wyrzucającego jedzenie do śmietnika, ogarnia mnie złość. Jako dziecko byłam niedożywiona, stąd się wzięły moje pałąkowate nogi. Kiedy biorę udział w jakichś przyjęciach, wynoszę część potraw i rozdaję na ulicy potrzebującym. Tak samo jest z ubraniami: nigdy niczego nie wyrzucam. Te, których nie używam, a zdarzają się tam rzeczy od wielkich projektantów”. (wywiad, „Newsweek Kobieta”)

5.

„Wybrałam Polskę na swój nowy dom, bo moją najlepszą przyjaciółką jest Polka (Joanna Jasik, wiceprezes założonej przez Waris Dirie Fundacji Desert Flower – red.). Ona urodziła się w Gdańsku, opowiadała mi o nim i dlatego pięć lat temu tu przyjechałam. Myślałam, że to tylko wycieczka. Ale gdy stanęłam na plaży, dotarło do mnie, że znalazłam się w miejscu, w którym jest wszystko, co uważam za piękne: morze, piasek, piękny las. Pamiętam, że położyłam się na plaży, zamknęłam oczy i poczułam, że chcę tu zostać. Chociaż na trochę”. (wywiad, „Twój Styl”, Jagna Kaczanowska)

6.

„Przeżyłam spotkanie z lwem. Gdy go zobaczyłam, byłam przekonana, że to ostatnie chwile mojego życia. Do dziś zastanawiam się, czemu mnie wtedy zostawił i odszedł. Może dlatego, że lwy nie jedzą chorych zwierząt, a ja po kilku dniach bez jedzenia musiałam wyglądać bardzo żałośnie. Nawet się wtedy nie poruszyłam, z przerażenia nie miałam na to siły. Tylko patrzyłam, jak lew kilka razy przeszedł się tam i z powrotem, nie spuszczając ze mnie wzroku. A potem odszedł. Wtedy pomyślałam, że skoro przeżyłam taką chwilę, to moje życie musi być po coś. To mi dało ogromną siłę i determinację. Czuję ją do dzisiaj”. (wywiad, „Twój Styl”, Jagna Kaczanowska)

7.

„Żyję normalnie, biegam, lubię się porządnie wyspać. To wszystko. Jestem dumna ze swoich zębów, bo gdy wybrałam się na kontrolę do dentysty, powiedział: ‘Jak pani to robi?! Pani zęby są w świetnym stanie!’. Był naprawdę w szoku, gdy powiedziałam, że nie używam szczoteczki ani pasty, tylko starego sposobu nomadów: od dzieciństwa czyszczę zęby patyczkiem rozczapierzonym na końcu. Jak widać, nie do końca dałam się zeuropeizować”. (wywiad, „Twój Styl”, Jagna Kaczanowska)

8.

„Ojciec chciał mnie wydać za starego mężczyznę. Ja byłam dzieckiem, a tamten człowiek był po sześćdziesiątce. Miał już inne żony. Chodził o lasce, miał siwą brodę. Gdy go zobaczyłam, wyobraziłam sobie, jak będzie wyglądać moje życie: zdążę mu urodzić pięcioro dzieci, potem on umrze, a ja zostanę z nimi sama. Jeśli będą wśród nich dziewczynki, wspólnota zażąda, żebym je rytualnie okaleczyła… Byłam gotowa zaryzykować życie, by do tego nie dopuścić. Postanowiłam nocą uciec z domu – ślub miał się odbyć następnego dnia. Wyszłam z namiotu w środku nocy i po prostu zaczęłam biec przez pustynię. Bez planu”. (wywiad, „Twój Styl”, Jagna Kaczanowska)

Zobacz wywiad z Waris Dirie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *