Cień to drugi plan technika oświetlenia, nie tylko na Olimpiadzie

magazynkobiet.pl - fot. arch. prywatne 4 1050x788 - Cień to drugi plan technika oświetlenia, nie tylko na Olimpiadzie

Stara się unikać presji i na luzie łamie stereotypy. Woli płynąć pod prąd, chociaż zmusza ją to do wyjścia poza strefę komfortu. Żadnej pracy się nie boi, a szczególnie takiej, która daje satysfakcję, często ekstremalne zmęczenie i wymierne efekty. Podbijać świat można na wiele sposobów – udowadnia Dorota Wiszniowska, kobieta do zadań specjalnych, która stając w świetle reflektorów, zmienia pojęcie tego, czym jest radość z pasji do działania.

Co wpisać w rubryce zawód?

Mam zawsze kłopot z wyjaśnieniem, czym dokładnie się zajmuję. Pomaga drobna wizualizacją (śmiech). Wyobraź sobie, że idziesz na koncert. Widzisz scenę. Teraz podnieś wzrok i popatrz na światła. Zajmuje się montowaniem świateł. To właśnie ja je robię.

Fizyczna robota. Jak to?

Tak, całkowicie z własnej woli. Montuję oświetlenie, jestem technikiem świetlnym.

Kobieta z lampą i kablem?

Sam pomysł na pracę to długa historia. Zaczęło się od wolontariatu. W trakcie studiów na AWFiS w Gdańsku pojechałam na Adventure Racing w Polsce. Poznałam organizatorów, pogadaliśmy, polubili mnie i zaprosili do współpracy na kolejny rok jako kontakt do ekip anglojęzycznych.

Skorzystałaś?

Pewnie! Dzięki temu w jednej z ekip poznałam organizatora takiej imprezy w Wielkiej Brytanii. Zapytał, czy chciałabym dołączyć. Zgodziłam się i wyjechałam na sześć lat. Później znajoma mojego szefa kompletowała zespół pracujący przy Ceremoniach Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Dostałam pracę w firmie, która zajmowała się komunikacją na rozpoczęciu i zamknięciu Olimpiady. Po jej zakończeniu spędziłam rok w brytyjskim magazynie, z którego odbiłam na Igrzyska Olimpijskie w Soczi.
magazynkobiet.pl - fot. arch. prywatne 1024x768 - Cień to drugi plan technika oświetlenia, nie tylko na Olimpiadzie

Same przypadki?

Zupełnie nie. Świetnie się w tej pracy odnajduję. Mój partner siedzi w tym od ponad 20 lat. Ściągnął mnie do swojego zespołu.

Klucz francuski zamiast lalki?

Cały czas się uczę. Nie mam wykształcenia technicznego, ale pomagają predyspozycje i szybkość przyswajania.

To nie była bariera?

Początkowo odrobinę tak, ale w tej dziedzinie wszyscy dostają pracę po znajomości. Mam na myśli rekomendacje, czyli z przypadku nie trafisz do tego typu realizacji. Jeśli nikt ciebie nie zna, ciężko o zatrudnienie. Zwykle to małe ekipy i w sumie hermetyczny światek.

Igrzyska Olimpijskie są wyzwaniem?

Olimpiada jest sceną, za nią dzieje się wiele ról w postaci organizacji i specyficznych prac. Oczywiście, jeśli jesteś na wysokim stanowisku, to jest to ogromna presja i odpowiedzialność. Osoby, które pracują „pod kimś”, mają mniejszą presję.

Udało ci się zobaczyć sportowe zmagania?

Tak, ale wyłącznie dlatego, że podczas loterii zostałam wybrana do zakupu biletów.

Miałaś kontakt z zawodnikami?

Tylko w trakcie ceremonii. Podczas zamknięcia Olimpiady straciliśmy dziewczynę, która miała nieść flagę. Zastąpiłam ją (śmiech).
magazynkobiet.pl - fot. arch. prywatne 5 1024x1024 - Cień to drugi plan technika oświetlenia, nie tylko na Olimpiadzie

Dublerka?

Spełniałam oba wymogi – miałam akredytację i w miarę wysoki wzrost.

Nie zniechęca cię taka harówa?

Zawsze lubiłam fizyczną pracę. Bardzo często pracuję na korporacyjnych i największych, samochodowych imprezach we Frankfurcie, Paryżu i Genewie. Lubię, gdy wchodzimy do wielkiego pustego holu. W tej przestrzeni budujemy budynek budynków w strukturze sufitu i jego oświetlenia. To niesamowite widzieć, jak z dnia na dzień coś powstaje.

AWFiS się przydaje?

Jestem absolwentką turystyki i rekreacji i wciąż w niej siedzę. Z przyjemności i własnej inicjatywy wakacyjnej.

Praca temu sprzyja?

W dużej mierze. W praktyce to nie tak, że pracuję w Chinach i Afryce po pięć godzin dziennie, a potem rzucam się w wir poznawania. Staram się dotrzeć na miejsce kilka dni wcześniej lub zostać dłużej na swój koszt. W Pekinie przyjechałam popatrzeć na wielki mur, dając sobie czas na poznanie miasta. W Szanghaju zostałam dwa dni dłużej i udało mi się pozwiedzać. W Europie bywa gorzej. Widzę lotnisko, halę i hotel. Jeśli kontrakt trwa dłużej, zawsze wyjdę i coś zobaczę.

Jak długie kontrakty?

Od czterech dni do dwóch i pół miesiąca. Olimpiady były wyjątkami, tam pracowałam do sześciu miesięcy. Na trzy miesiące byłam w Portugalii. Ponad miesiąc zajmuje Geneva, Paryż i Frankfurt.

Trzeba tyle siedzieć?

Na takim Expo jesteśmy niezbędni. Finał, jaki obserwują odwiedzający największe targi motoryzacyjne, jest dla nas czasochłonny w wykonaniu.
magazynkobiet.pl - fot. arch. prywatne 3 1024x407 - Cień to drugi plan technika oświetlenia, nie tylko na Olimpiadzie

Charakter pracy zdumiewa?

Najbliższych nie. Przyzwyczaiłam ich, że od małego podróżowałam i nigdy nie szłam z prądem. Wyłamywałam się i gdy wszyscy szli na ekonomię, wybrałam AWFiS. Znajomi palili, ja nie. Unikałam modelu życia „bo wszyscy tak robią”.

Zajęcie dla kobiety?

Dość nietypowe i dlatego jest nas mało w branży, około 10%.

Czego wymaga?

Bardzo dobrej sprawności fizycznej, bez tego nie ma szans. Swego czasu zmierzyłam spalanie kalorii i w cięższy dzień tracę około czterech tysięcy kalorii. Pierwszy tydzień jest zawsze intensywny. Pracuję przez 10 godzin non stop. Cały czas na nogach, ciężkie kable i lampy, które czasem ważą po 40 kilogramów.

Faceci traktują cię ulgowo?

Nie ma rycerzy (śmiech), po drugie ja tego nie lubię i sama wychodzę z inicjatywą. Jesteśmy na równi. Ekipa, z którą pracuję, jest zżyta, wszyscy sobie pomagają. Jasne, mogłabym nieść lampę sama, ale po co? Jest druga osoba i zespołowe podejście idzie sprawniej i szybciej.

Ile dni pracujesz w skali roku?

Około ośmiu miesięcy non stop. Pewnie brzmi przerażająco, ale ten styl życia to całkowicie ja.

Cień to drugi plan technika oświetlenia, nie tylko na Olimpiadzie
Rate this post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *