Kupić serduszko…

magazynkobiet.pl - Fotolia 112971914 Subscription Monthly XXL 1050x699 - Kupić serduszko…
young attractive and relaxed woman at home smiling happy on sofa couch using laptop computer in dark evening light enjoying watching on line movie or addicted to internet social network

W czasach, w których dostęp do internetu jest zjawiskiem powszechnym, a większość społeczeństwa funkcjonuje aktywnie w sieci i prezentuje tam swoje życie wraz z jego intymnymi szczegółami, pytanie o granice i prywatność wydaje się wyjątkowo zasadne. Do czego jesteśmy zdolni, by uzyskać magiczne polubienia i jak daleko się posuniemy, żeby zdobyć swoje „pięć minut”?

Gdzie bywać

Konta na portalach społecznościowych ma dzisiaj ogromna rzesza ludzi. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Facebook, Instagram, Twitter, Snapchat – coś dla fanów pisania, co nieco dla zapalonych fotografów. Skala zjawiska jest przytłaczająca. Facebook notuje 750 mln odwiedzin miesięcznie. Jego użytkownicy dzielą się na kilka kategorii. Część z nich to ci, którzy używają portalu do podtrzymania kontaktów zawodowych i prywatnych, inni szukają tam nowych znajomych, a jeszcze inni – podglądają z ukrycia. Większość jednak nie oszczędza tutaj swojej prywatności. Użytkownicy masowo wrzucają zdjęcia, generują setki opisów, dzielą się zainteresowaniami i pasjami. Sprawa wygląda niegroźnie do momentu, kiedy nasze aktywności widzą tylko znajomi. Jak pokazują jednak statystyki, część z nas nie blokuje kont przed wścibskimi spojrzeniami nieznajomych. I tu wszystko zaczyna się komplikować. Bo często zapominamy, że z portali społecznościowych korzystają nie tylko przychylni nam przyjaciele i znajomi. To także miejsce, gdzie swoje konta mają nasi potencjalni pracodawcy, partnerzy czy rodzina. Może więc warto się zastanowić, co chcemy im pokazać?

Nie ryzykuj

Coraz głośniejsze stają się sprawy, w których pracodawcy rezygnują z zatrudniania jakiejś osoby ze względu na jej aktywność w internecie. Co ich szczególnie odrzuca? Zbyt wylewne opisy, rozerotyzowane fotografie, wulgaryzmy… Powinniśmy się wystrzegać wszystkiego tego, czego sami nie chcielibyśmy zobaczyć u potencjalnych pracowników. Im wyższa jest nasza internetowa aktywność, tym większe ryzyko wpadki. Ludzie namiętnie pokazują swoje prywatne życie. A wszystko to w imię kolorowych serduszek klikanych pod naszymi zdjęciami. Dlaczego tak bardzo nam zależy na akceptacji i podziwie innych? To odbicie pradawnej potrzeby. Potrzeby, którą jeszcze całkiem niedawno zaspokajaliśmy w prawdziwym życiu, nie w sieci. Dzisiaj, przeniesieni w ogromnym procencie do wirtualnej rzeczywistości, to właśnie tam szukamy podziwu w oczach innych ludzi. Za wszelką cenę chcemy udowodnić swoją przewagę, wywołać zazdrość w innych. „Zobacz: to moje wakacje, moje nowe mieszkanie i samochód, który kupiłem”. Absurdy nie mają końca. Są i tacy, którzy wrzucają na portale społecznościowe zdjęcia umów zakupu luksusowych aut…

A wszystko to za cenę kilku polubień. Po-lu-bień, które przecież nie mają żadnej wymiernej wartości. No, chyba że…

To na tym można zarobić?

Chyba że jesteśmy znanymi w sieci blogerami. Ci na polubieniach mogą sporo zarobić. Wielkie firmy dawno już wyczuły potencjał reklamowy w znanych i lubianych sieciowych bohaterach – szczególną uwagę przyciągają tutaj blogerki modowe. Ich profile na Facebooku czy Instagramie roją się od reklamowych postów. Ubrania, kosmetyki, biżuteria, a nawet jedzenie czy właśnie samochody – dziewczyny pokazują się w prywatnych, codziennych sytuacjach, dopisują kilka słów o nowej bluzce. A biznes się kręci. Kontrakty tego typu sięgają nawet kilkudziesięciu tysięcy… dolarów. Bo poza granicami Polski trend daje się wyczuć jeszcze intensywniej. I o ile można zrozumieć pokusę ukrytą w zarabianiu w internecie, ciężko jednak pojąć całkowity brak autorefleksji. Niestety, coraz częściej zdarza nam się zapominać o tym, że życie to nie tylko morze internetowych serduszek. Żyjemy także poza siecią – i coś z tym życiem należy zrobić. A przede wszystkim – dbać o nie.

Niebezpieczne internetu skutki

Jeśli chodzi o dbanie, nie sposób nie wspomnieć o innym eksperymencie, przerażającym w swojej wymowie. Całkiem niedawno internet obiegł filmik, w którym chłopak podchodził do spotkanych w różnych miejscach kobiet i rozpoczynał rozmowę na temat… ich życia prywatnego. „Mieszkasz tu i tu, chodzisz na taką i taką siłownię, twój pies, Pimpuś, był ostatnio chory i z Czarkiem – twoim chłopakiem – szukaliście w nocy weterynarza. A teraz pijesz kawę z Anią i Zosią w kawiarni w centrum Warszawy. A wiesz, skąd to wiem? Z twojego konta na Instagramie. Bo publikujesz tam mnóstwo informacji na swój temat i sprawiasz, że nie tylko ja, ale każdy inny, łącznie z psychopatycznym mordercą, może cię teraz tutaj odnaleźć”.

Eksperyment szokował ludzi, którzy zostali mu poddani. I przyniósł kilka ważnych efektów – znaczna część polskich użytkowników portalu zablokowała swoje konta dla nieznajomych.

Wszystko na sprzedaż

Mówiąc o prywatności w sieci, trzeba opowiedzieć o jeszcze jednym zagrożeniu. Drodzy użytkownicy, na pewno zauważyliście, w jakim tempie zmieniają się reklamy i propozycje stron do odwiedzenia na waszych facebookowych tablicach czy kontach mailowych. To nie przypadek. Magiczne, komputerowe algorytmy obliczają, co może nas zainteresować oraz podsuwają propozycje nowych ofert i produktów. Przykładowo, w naszej przeglądarce otwartych jest kilka kart. Na jednej z nich jesteśmy zalogowani na pocztę internetową, a na drugiej – oglądamy buty w popularnym sklepie. Chwilę później widzimy, jak na stronie pocztowej pojawiają się reklamy i propozycje obuwia, które mogą się nam spodobać. Podobnych sytuacji są tysiące i mogą dotyczyć nie tylko produktów, ale całych dziedzin życia. Reklamodawcy oferują nam wycieczki, samochody, mieszkania. Albo „wyjątkowo atrakcyjne kredyty hipoteczne”…

***

Nasza prywatność w czasach internetu jest wystawiona na poważną próbę. Pogrążeni w wirtualnej rzeczywistości, nie powinniśmy zapominać o tym, że nasze życie toczy się także poza siecią. A przecież są rzeczy ważniejsze niż kolejny zestaw polubień. Nie zmarnujmy szansy na wymarzoną pracę albo wspaniałego partnera swoim nieodpowiedzialnym sieciowym zachowaniem. Pamiętajmy – życie jest piękne, zwłaszcza to prawdziwe, które powinniśmy nade wszystko przeżywać.

Tekst: Katarzyna Sudoł

Kupić serduszko…
Rate this post

Polecane:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *