Nie znasz dnia ani godziny

magazynkobiet.pl - photo 1519671482749 fd09be7ccebf 1 1050x700 - Nie znasz dnia ani godziny

Wieczór panieński z przyjaciółkami planowała dobre dwa miesiące. Dopinała w każdym szczególe, bo tak, jak ceremonię zaślubin, tak ostatni dzień wolności postanowiła wyprawić z rozmachem. Dziewczyny wiedziały, że będą fajerwerki, więc każda z zaproszonych przez Baśkę traktowała to wydarzenie jak imprezę stulecia.

Scenariusz obejmował zabawę do samego rana. Najpierw spotkanie w popularnym pubie, a po rozgrzewce – tańce w klubie, który słynie z niezapomnianych wrażeń. Narzeczony postanowił, że uczci ten czas z kolegami. Jednak zdecydował, że domówka zabezpieczy ich przed poczynaniami niczym z filmu „Kac Vegas”.

– Kiecki szukałam dobre dwa tygodnie. Przygotowania ślubne szły pełną parą, wspierała mnie doświadczona organizatorka, więc pozostało mi po prostu być i powiedzieć tak, ku radości licznie zebranej rodziny i znajomych – zaczyna opowieść o życiowej rewolucji Basia.

Panieński wymarzył się jej w hollywoodzkim stylu. Zamierzała lśnić i błyszczeć podczas wieczoru, który miał być tym jedynym i niezapomnianym. Biegając po centrum handlowym w poszukiwaniu oszałamiającej kiecki, nie przypuszczała, że te kilka godzin całkowicie zmieni jej życie.

magazynkobiet.pl - michael discenza 199756 unsplash 987x1024 - Nie znasz dnia ani godziny

– Dziewczyny przyjechały w ciągu dnia. Tak się umawiałyśmy, bo studencka paczka rozjechała się po kraju. Miały zamówione pokoje w pensjonacie, który zarezerwowaliśmy dla zaproszonych na wesele gości. Do dyspozycji miały kosmetyczkę i fryzjerkę, które każdą z osobna zrobiły na bóstwo. Ja, czując się jak gwiazda, zarządziłam w końcu ruszenie w miasto. W pubie zamawiałyśmy drink za drinkiem, rozmowy nawiązywały do dawnych dziejów i facetów, których każda z nas trochę miała, bo z rozrywki mogłybyśmy robić habilitację – wspomina.

W pewnej chwili zawiesiła oko na barmanie. Przystojny, muskularny, dobrze ubrany, należący do tych, co wiedzą, że mogą się podobać i chętnie z tego korzystają.

– Dziewczyny mnie podpuściły. Przekrzykiwały się: „sprawdź, czy na ciebie poleci”, „po ślubie dzieci będziesz niańczyć, a nie wyrywać przystojniaków”. Podeszłam do baru i poprosiłam o kartę i długopis. Podał, a ja zapisałam mój numer telefonu. Odebrałam drinki i odchodząc, powiedziałam „zadzwoń”. Długo nie musiałam czekać. Wysłał mi smsa, że o pierwszej zamyka – dodaje.

Co tu robić? Taka chwila zapomnienia to nie zdrada. – Poflirtujemy, może kilka pocałunków i po sprawie – myślała, za każdym razem odwracając głowę, czy dalej jest nią zainteresowany. Był, patrzył głęboko w oczy i się uśmiechał.

– Wymyśliłam, że upiję dziewczyny w trupa. Zamawiałyśmy kolejkę za kolejką, a ja co chwila spoglądałam na zegarek. Koleżanki były ledwo żywe i chyba już żadna nie miała świadomości, gdzie jest i co się dzieje. Poprosiłam, aby zamówił taksówkę. Podjechała, wsiadłam z ekipą, jak nigdy nic. Tyle że spod pensjonatu wróciłam z powrotem do pubu – przyznaje.

Czekał na nią. Nie zamierzał się bawić w czułe słówka, tylko od razu przeszedł do rzeczy. Baśka nawet się nie opierała, bo alkohol i adrenalina były jak największy afrodyzjak. Jednak seks szybki i słaby.

– Pożegnał mnie pocałunkiem. Zaczynałam trzeźwieć i zastanawiać się, po co mi to było. W „łóżku” masakra, nie umywał się do narzeczonego, a przy pogawędce okazał się klasycznym gościem, który tylko wygląda. Zupełnie nie była to moja bajka – podsumowuje.

Obudziła się z kacem. Wspomnienie wieczoru przyprawiało ją o niesmak, ale pocieszała się, że nikt nie widział. Ona zapomni, a przynajmniej miała porównanie i zyskała pewność, że bierze za męża fajnego faceta. Idealnego w każdym calu, a nawet rozmiarze. Jednym słowem – jest dobrze!

Gdy jej przynieśli suknię z welonem, nawet nie pomyślała, że lada moment zacznie się zabawa, którą zebrani goście będą pamiętać przez całe lata.

– Ceremonia była wzruszająca, czułam się szczęśliwa i spełniona. Po części oficjalnej postanowiłam się przebrać, by z wygodą rzucić się wir plenerowego przyjęcia nad brzegiem jeziora. W holu stanęłam jak rażona gromem! W białej koszuli z tacą w ręku szedł on – mój tajemniczy kochanek, którego imienia nawet nie była pewna. Jak nigdy nic powiedział „cześć”, a mi serce prawie stanęło. Co teraz? Będę udawać, że się nie znamy! – tak wymyśliła.

Jak postanowiła, tak zrobiła. Gdy tylko podchodził wymienić kieliszki, odwracała głowę lub odchodziła zamienić słówko z dawno niewidzianą ciotką. Były nerwy, ale wszystko się udawało. Do czasu!

– Staliśmy z mężem objęci. Podszedł, by zapytać, czy coś nam podać. Zaprzeczyłam gestem, on odszedł. Nagle się cofnął, uśmiechnął, spojrzał na mojego męża i powiedział: „wczoraj ją miałem”. Najpierw milczenie, potem niedowierzanie, na końcu ja, nie mogąc znieść sytuacji, parsknęłam śmiechem. To nie był koniec. Mąż ochłonął i wrzasnął: „co ty powiedziałeś?”. Nie spłoszył się, tylko podchodząc bliżej, wycedził: „wczoraj ją obracałem, zapytaj, jak jej było dobrze” – Baśka cała drży.

Zaczęła się bijatyka. Gdy Pan Młody podniósł się z ziemi, wyraźnie powiedział Do Basi: „nie chcę Cię znać” i tak jak stał, wyszedł za bramę.

Małżeństwo Barbary zostało anulowane. Została sukienka i garstka przemyśleń, jak dobrze byłoby cofnąć czas. Mimo że ten upłynął, były mąż na jej widok przechodzi na drugą stronę ulicy.

Nie znasz dnia ani godziny
Rate this post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *