Wielkimi krokami zbliża się 70. Konkurs Piosenki Eurowizji (12–16 maja), który tym razem odbędzie się w stolicy Austrii – Wiedniu. Jak zwykle wzbudza on ogromne emocje, tym razem również ze względów pozamuzycznych. Kto jest faworytem do zwycięstwa i jakie szanse ma reprezentująca Polskę Alicja Szemplińska? O tym rozmawiamy z Tomaszem Osowski, ekspertem serwisu bukmacher-legalny.pl.
Magazynkobiet.pl: Przed nami jubileuszowy, 70. Konkurs Piosenki Eurowizji. Zanim porozmawiamy o kwestiach czysto muzycznych, musimy wspomnieć o wielkich kontrowersjach związanych z udziałem Izraela.
Tomasz Osowski*: – Tragiczne wydarzenia, które od kilku miesięcy dzieją się w Strefie Gazy, związane oczywiście z konfliktem izraelsko-palestyńskim, miały również swój ogromny wpływ na Konkurs Eurowizji. Udział Izraela był od początku kwestionowany przez niektóre kraje, ale co ciekawe, na przykład Niemcy zdecydowanie sprzeciwiły się usunięciu tego państwa z grona uczestników. Pojawiły się nawet głosy, że przy takiej decyzji sami wycofają się z tegorocznego konkursu. Ostatecznie Izrael został dopuszczony do udziału, co spotkało się z natychmiastową reakcją 5 krajów. Z wystawienia swojego przedstawiciela zrezygnowały w tej sytuacji Hiszpania, Holandia, Irlandia, Islandia oraz Słowenia. Ostatecznie do rywalizacji przystąpi 35 krajów, w tym 2 spoza Europy – poza Izraelem będzie to Australia, która dołączyła do grona stałych uczestników w 2015 roku.
Kto wygra Eurowizję? Sprawdź typy bukmacherów
Jak zwykle z dużym zaciekawieniem czekać będziemy na występ reprezentantki PolskiAlicji Szemplińskiej o czym więcej za chwilę. Niestety ostatnie lata to bardzo odległemiejsca naszych wykonawców.
– W ogóle cała historia polskich występów – delikatnie rzecz ujmując – nie stawia nas w roli hegemonów. W tym roku na Eurowizji pojawimy się po raz 28 i tylko trzy razy udało się zakończyć rywalizację w pierwszej “10”. Najbliżej wygranej była oczywiście Edyta Górniak w polskim debiucie w 1994 roku – z piosenką “To nie ja byłam Ewą” zajęła wówczas 2. miejsce. Ponadto w czołówce kończyli rywalizację Ich Troje z utworem “Keine Grenzen – Żadnych granic” (7. miejsce w 2003 r.) oraz Micha Szpak z piosenką “Color of Your Life” (8. miejsce w 2016 r.). Jednak zazwyczaj było źle lub bardzo źle, gdyż zdarzały się nawet edycje, kiedy polscy wykonawcy przepadali na etapie półfinałów.
A jak będzie pana zdaniem z Alicją Szemplińską, która wygrała polskie preselekcje zutworem “Pray”. Jak ocenia się jej szanse?
– Przede wszystkim ta zdolna artystka ma ogromną motywację. Ona już raz miała reprezentować nasz kraj w konkursie, jednak edycję z 2020 roku storpedowała pandemia COVID-19. A rok później decyzją TVP (preselekcje się nie odbyły) na Eurowizję wysłany został Rafał Brzozowski, o co zresztą Szemplińska miała uzasadniony żal. Teraz wywalczyła sobie drugą szansę. Alicja zaśpiewa w 1. półfinale (12 maja), z którego awans uzyska
pierwsza “10”. Jakie ma szanse? Na awans do finału jak najbardziej realne, zdaniem bukmacherów jest na granicy. Jednak na zwycięstwo czy nawet miejsce w czołówce praktycznie zerowe. Piosenka “Pray” to naprawdę kawał porządnej, popowej roboty, a wielu ekspertów zachwyca się wokalnymi możliwościami i barwą głosu Alicji. Z drugiej strony dość powszechne są opinie, że ten utwór nie pasuje do Eurowizji, że to bardziej styl amerykański niż europejski. Dla samej piosenki to oczywiście żadna ujma, ale biorąc pod uwagę eurowizyjny standard, to rzeczywiście może być problem. Do tego dochodzi zarzut dotyczący kiepskiego “stagingu”, czyli oprawy sceniczna występu. A to w przypadku akurat tego konkursu, zawsze ma duże znaczenie. Przy takim natłoku piosenek, trzeba po prostu czymś zapaść w pamięć telewidzom. Może nam się to nie podobać, ale niezła piosenka i fantastyczny głos to często za mało.
Typuj wyniki Eurowizji i wykorzystaj STS Kody Promocyjne
Kto zatem znajduje się w gronie faworytów do zwycięstwa w Wiedniu?
– W tej chwili największe szanse daje się przedstawicielom Finlandii, którą reprezentuje duet Linda Lampenius (skrzypaczka) – Pete Parkonnen (wokalista), z utworem „Liekinheitin”. To bardzo popularne w ostatnich latach połączenie nowoczesnego popu z klasyką – tym razem reprezentowaną przez fragmenty skrzypcowe. Choć również obficie podlane popowym sosem. Całość robi jednak wrażenie i z pewnością zapada w pamięć. Dodajmy, że Lampenius to artystka bardzo popularna w Skandynawii – urodzona w Finlandii, ale w szwedzkojęzycznej rodzinie, posiada zresztą obywatelstwo zarówno Finlandii, jak i Szwecji. Ma bogaty dorobek w muzyce klasycznej, jak i szeroko pojętej muzyce rozrywkowej. Poza tym zajmowała się wieloma innymi rzeczami, jest uznaną publicystką i autorką książek, modelką, sportsmenką, ma za sobą przygodę z aktorstwem, a nawet polityką, była między innymi członkinią Rady Miasta Helsinki. Niezwykle intrygująca i ciekawa postać.
Kolejne miejsca za Finlandią zajmują w tej chwili Grecja oraz Dania. Tę pierwszą reprezentuje Akylas z bardzo żywiołowym, różnorodnym i oryginalnym utworem “Ferto”. Z jego strony spodziewać można się prawdziwego scenicznego show, zatem jego szanse automatycznie rosną. Z kolei jeśli chodzi o propozycję duńską, to jest ona zdecydowanie bliższa eurowizyjnej klasyki – dość melodyjne, ale niezbyt odkrywcze popowe rzemiosło. Wyśpiewuje je wokalista Søren Torpegaard Lund, a tytuł piosenki to „Før vi går hjem”. Wysoko stoją też akcję Francji, Australii oraz… Izraela, choć w tym ostatnim przypadku mogą decydować nie tylko muzyczne kwestie. Eurowizyjny świat, to jak głosują widzowie, jest czasami nieodgadniony.
Tomasz Osowski* – przez 20 lat dziennikarz “Gazety Wyborczej Trójmiasto”. W tej chwili jest redaktorem serwisu bukmacherskiego www.bukmacher-legalny.pl, gdzie analizuje bieżące wydarzenia sportowe, polityczne oraz rozrywkowe i wystawia swoje typy.



