Makijaż biznesowy z nutką indywidualizmu

W świecie biznesowym utarły się pewne trwałe wzorce dotyczące ubioru i makijażu. W ich skrajnej formie nie ma miejsca na choćby minimum szaleństwa czy indywidualności. Z tego powodu cierpi niejedna z nas, która w takim wydaniu czuje się jak kukiełka w mundurze, a co gorsza – nieświadomie tak też się zachowuje. Są firmy (na szczęście ich liczba ciągle spada), które narzucają dress code tak restrykcyjny, że nawet kolor lakieru do paznokci jest ściśle określony w regulaminie. Obrazowym i skrajnym przykładem takiego pracodawcy są niektóre linie lotnicze, które mają z góry określony nawet numer koloru szminki, jakiej mają używać ich stewardessy. Jednak nie tylko w służbie cywilnej można spotkać podobne restrykcje. Swoiste mundury oferują swoim pracownikom także niektóre korporacje. Część osób pieszczotliwie nazywa je np. pasiakami. Części ludzi pasuje taka zuniformizowana kultura organizacyjna, jednak nieco większe indywidualistki mogą mieć kłopot w odnalezieniu się w takiej kulturze firmy. Czy są skazane na ukrywanie swojej osobowości w czasie pracy? Zwykle jednak można przemycić odrobinę swojego stylu. Skupimy się tutaj na makijażu.

7 kroków klasyki

Wykonanie klasycznego makijażu biznesowego wymaga dużej staranności i znajomości poszczególnych kroków. Są one jednak niezmienne od dekad i każda z nas może je opanować do perfekcji. Podstawą makijażu biznesowego jest dążenie do podkreślenia naszych atutów i możliwie najbardziej naturalnego wyglądu, tzw. make up – no make up. Pamiętając o tym, że rano mamy mocno ograniczony czas, wybierajmy kosmetyki wielofunkcyjne, które za jednym zamachem załatwią nam kilka obszarów w procesie doprowadzania naszej twarzy do porządku.

1. W pierwszej kolejności należy dobrze poznać swoją cerę, gdyż odpowiedni dobór bazy to niemal połowa sukcesu. Najlepiej sprawdzają się tzw. inteligentne kremy, które z jednej strony mają funkcję matującą, a z drugiej strony nawilżą przesuszone obszary naszej twarzy.

2. Następnie sięgamy po naszego największego przyjaciela – korektor. To dzięki niemu tuszujemy nasze niedoskonałości i doprowadzamy cerę do wyglądu niczym z pierwszych stron gazet. Często umiejętne stosowanie korektorów powoduje, że nie musimy już obciążać naszej cery podkładem. Ale praca korektorami to wyższa szkoła jazdy – jest ich mnóstwo i różnią się nie tylko kolorem, ale i konsystencją. Na naszym rynku dostępne są korektory zielone, fioletowe, żółte, różowe, niebieskie, cieliste i białe. Do czego one służą?
Korektor zielony najlepiej z nich wszystkich kryje czerwone plamki, trądzik, popękane naczynka, nawet rumieńce i inne wykwity na skórze.
Żółty odcień korektora świetnie sprawdza się w ukrywaniu cieni pod oczami. Jest on o wiele lepszy od cielistego, który niejednokrotnie dodatkowo nam je uwypukla. Dzieje się tak, gdyż korektory działają na zasadzie znoszenia się barw przeciwstawnych, a przeciwieństwem sinego (filetowo-niebieskiego) jest właśnie żółty (podobnie jak kolorem przeciwstawnym do czerwonego jest zielony).
Jeśli jednak cienie pod oczami mamy w kolorze brązowym, wówczas sięgamy po korektor różowy. On też tuszuje różnego rodzaju ciemniejsze plamki.

Korektor o zabarwieniu fioletowym służy do neutralizowaniu żółtych przebarwień. Za jego pomocą można także ukryć ewentualne blizny.
Dzięki niebieskiemu korektorowi, który znosi kolor pomarańczowy, możemy wyrównać koloryt skóry, która została nadmiernie wyeksponowana na działanie słońca lub samoopalacza.

Biały korektor stosuje się jako rozświetlacz pod oczy lub do tuszowania zmarszczek. Jego stosowanie wymaga już jednak wyższego stopnia fachowości, gdyż bardzo łatwo uzyskać efekt odwrotny do zamierzonego. Bardzo często wpadki z jego stosowaniem można zobaczyć w programach informacyjnych niektórych stacji telewizyjnych.

Ukochany przez większość kobiet korektor o cielistym kolorze jest zazwyczaj pierwszym tego typu kosmetykiem w naszych torebkach. Początkowo zakrywamy nim wszystkie niedoskonałości, ale z czasem odchodźmy od tej praktyki. Po pierwsze nigdy idealnie nie zatuszuje defektu, po drugie niektóre jego odmiany pogłębiają kurze łapki i inne mikrozmarszczki.

3. Jeśli mamy bardziej widoczne defekty cery, wówczas pokuśmy się o nieco cięższy kosmetyk w postaci podkładu, mając na uwadze, że musi on być perfekcyjnie dobrany do kolorytu naszej skóry. W tym wypadku opłaca się nie oszczędzać. Lepiej sięgnąć po kosmetyk z wyższej półki, który dobrze i na wiele godzin kryje, matuje i nie zatyka porów.

4. Puder to kosmetyk, dzięki któremu mamy uzyskać efekt naturalnego wykończenia. W tym celu używajmy więc ograniczonej ilości transparentnego, lekkiego, mineralizowanego kosmetyku, którym oprószymy przy pomocy pędzla dotychczasowy efekt pracy.

5. Modelowanie twarzy jest kolejnym niezbędnym punktem makijażu. W przeciwnym razie nasza twarz będzie sprawiała wrażenie płaskiej. Modelujemy za pomocą pudru w kolorze chłodnego brązu. Przyciemniamy nim miejsca pod kościami policzkowymi, po bokach żuchwy, podbródek i wszelkie inne miejsca, które chcemy optycznie wyszczuplić lub skrócić (np. nos, brodę, czoło).
Trikiem pomagającym w modelowaniu jest stosowanie również pudru rozświetlającego w tych miejscach, które chcemy z kolei uwypuklić (np. środek czoła, kości policzkowe, przestrzeń pod łukami brwiowymi, grzbiet nosa itp.).
Muśnięcie policzków różem nada twarzy zdrowy koloryt i świeżość.

6. Nasz naturalny biznesowy look niemal gotowy, najcięższa praca za nami. Pozostało podkolorować oczy, których makijaż ma pełnić rolę bardziej korekcyjną niż ozdobną. Paleta barwna cieni do powiek w stricte biznesowym wydaniu jest stonowana: od delikatnych róży po beże i brązy aż po szarości. Zaleca się oczywiście ich matowe wydanie. U wielu z nas kolor skóry powiek różni się od koloru cery, w związku z tym nakładany cień ma za zadanie przykryć tą różnicę, więc i tutaj zachowujemy umiar. Rzęsy starannie tuszujemy rozdzielając je i starając się nie obciążać ich zbyt dużą ilością kosmetyku. Włoski brwi przeczesujemy i lekko przyciemniamy, jeśli mamy je jaśniejsze od włosów.

7.
Usta delikatnie zaznaczamy pomadką w kolorze zbliżonym do naszego naturalnego koloru warg.

Jak tu zaszaleć?

Mimo, że powyższy kanon makijażu biznesowego wyznaje zasadę make up – no make up to mamy tutaj spore pole do zaznaczenia swojej osobowości. Kształt brwi, który możemy dowolnie modelować dzięki ich regulacji, najlepiej nadaje charakter naszej twarzy. Możemy pokusić się o mocniejsze zaznaczenie oczu przy pomocy eyelinera zaaplikowanego na zewnętrznej części górnej powieki wychodząc nim nieco poza zewnętrzny kącik ku górze. Drugim sposobem jest roztarcie ciemnobrązowej kredki zaaplikowanej na wzór eyelinera. W ten sposób powiększymy też optycznie oko. Manipulowanie kolorami cieni i ich połyskliwością również jest dozwolone. Możemy korzystać z nieco szerszej palety barwnej (np. przygaszone zielenie, granaty, fiolety), bardziej połyskliwych (np. z drobinkami brokatu) lub z żywszych odcieni (pamiętając przy nich o odpowiednim umiarze np. tylko w wewnętrznym kąciku oka). Szminki, mimo że w pierwotnej wersji makijażu biznesowego mają jedynie wyrównywać naturalny koloryt ust, mogą też być naszym polem manewru. Mamy do wyboru bogactwo beży, róży, brązów oraz ogromną paletę błyszczyków. Jedynie ukochana przez nas wszystkie czerwień, jeśli pracujemy w mocno zhierarchizowanym środowisku, zarezerwowana jest dla kobiet na wyższych stanowiskach. Trzeba też pamiętać, że jeśli pokusimy się o intensywny kolor na ustach, musimy mieć na uwadze konieczność jego perfekcyjnego nałożenia i pilnowania, by z biegiem czasu był w niezmienionej formie.

Makijaż to zabawa, więc się nim bawmy! Pamiętajmy tylko o podstawowej zasadzie – jeden mocny akcent na raz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *